to minie.
i mija.
etap pokory, gdy się już przegryźć samemu ze sobą i stać ciut bardziej wytrawnym, staje się prosty, lecz
zastygając w jednej pozie łatwo możesz ścierpnąć; cierpki Twój smak wybrzmieje kwaskowością ponad miarę.
przestraszyłam się jesieni - w upale zakasuj rękawy i szykuj przetwory; zamykaj soczyste maliny w słoikach ze słońcem. patrzę w innym kierunku, wdycham sól i piasek i podmuch wiatru; daję się nieść fali.
zmęczenie i obawa. moje mądrości ustawione rzędem na półeczce pokrywają się kurzem równomiernie. znam na pamięć ich obumarłe faktury; ich gładkie brzegi, politurę ich okładek.
jedno piękne wykolejenie za mną - pociąg ku kolejnemu...
niedziela, 11 sierpnia 2013
piątek, 19 lipca 2013
siła
kofeina i paracetamolum. posyłam do działania mój awatar, bo nie budzę się przez połowę dnia. później wstaję. czas jak guma - rozciągnięty, ale napięty. i nagłe skrócenie - i strzał. ał.
brnę.
już się niepokoję tym, że jutro nie będę musiała tak dojmująco jak zwykle.
kolczyki dobrane do wiedzionych filigranowym pasemkiem wykończeń bluzki. wszystko wykończone.
posyłam uśmiechy i zaciskam pięści.
kofeina i mleko. halo?
wielkie halo, a tymczasem rzeczy istotne przemykają bocznymi korytarzami.
ból głowy.
siła. na siłę.
brnę.
już się niepokoję tym, że jutro nie będę musiała tak dojmująco jak zwykle.
kolczyki dobrane do wiedzionych filigranowym pasemkiem wykończeń bluzki. wszystko wykończone.
posyłam uśmiechy i zaciskam pięści.
kofeina i mleko. halo?
wielkie halo, a tymczasem rzeczy istotne przemykają bocznymi korytarzami.
ból głowy.
siła. na siłę.
czwartek, 27 czerwca 2013
przystanek
mijam, ale nie pomijam. cofnęło mnie, ale nie zredukowało.
...więc przeszłam obok i zawróciłam. tak, widzę dobrze, nie najgorzej, choć oczy miałam dzisiaj zmęczone.
i nadal ziemia jest ziemią, tramwaj tramwajem a ja - mną. może wszystko jest sobą nawet bardziej.
nagłe spotkanie-niespotkanie, przywracające rzeczywistości fakty a człowiekowi - czucie.
przystanek. przystanęło życie, ja ruszyłam.
wykoleiłam się pięknie: w sposób, w który poza bezpieczną linią torowiska (praca-dom-szach-mat) możemy pytać o kierunek!
spytałam.
odpowiedzi są proste i nieprecyzyjne - odpowiednie.
tramwaj, tramwaj!
kursuję na linii tramwaju.
coraz bardziej jestem mężczyzną. hodowlana androgynia jak dynia!
antycypuję i anihiluję.
ale jeszcze się wykoleję najbardziej malowniczo, bo usta demaskują mój intymny związek z życiem; powietrze musi się tłumaczyć ze czerwonych śladach na tlenie. no i "nie jest dobrze, aby mężczyzna był sam".
utleniają się złe duchy. ognisko płonie długo - możliwe, że odpowiadam za ostatnie upały.
podskakuję na wyrost w butach na obcasach.
gdy mam kryzys wiary, biorę do ręki młotek. Józef był cieślą - to zwyczajnie praktyczne. wybijam nieporęczne przekonania. wybijam niezgody. wybijam do rytmu. zbijam z pantałyku podest. (post)pantałykowy podest wiedzie w górę; mam scenę do tańca i rytm. tańczę.
(pisane... przed północą.)
sobota, 18 maja 2013
wizyta w teatrze
nie wiem, o czym to będzie, nie czytałam recenzji, ale kojarzę to nazwisko... prawda, że pysznie? och, lubimy bywanie! a bywa, że nie...
jesteśmy na miejscu; możemy iść schodami na prawo i na lewo, gdyż zajmujemy miejsca centralne; wolno nam. makijaż iście sceniczny - czy aby puder się nie osypał? - z drobnego maku nasze sny.
masz może chusteczkę?
w antrakcie znowuż pewnie tramwaj rozetnie lato, rozgarniając znienacka dwie poły kurzu: w całej hałaśliwej okazałości odwiezie tych, których święte oburzenie oderwało od miękkich, czerwonych siedzeń.
należy docenić kunszt aktorski, fakt, lecz jak zwykle się nitka narracji urwała i widzisz, w tych nowych spektaklach tak jest - bez pointy, wszystko trzeba zrobić samodzielnie, wszystko sobie dograć i dośpiewać.
udanego wieczoru, dobrej nocy!
- pani jest artystką...?
- (śmiech) tak - w teatrze życia codziennego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)