niedziela, 11 sierpnia 2013

jak na lato/pociąg do wykolei

to minie.
i mija.
etap pokory, gdy się już przegryźć samemu ze sobą i stać ciut bardziej wytrawnym, staje się prosty, lecz
zastygając w jednej pozie łatwo możesz ścierpnąć; cierpki Twój smak wybrzmieje kwaskowością ponad miarę.
przestraszyłam się jesieni - w upale zakasuj rękawy i szykuj przetwory; zamykaj soczyste maliny w słoikach ze słońcem. patrzę w innym kierunku, wdycham sól i piasek i podmuch wiatru; daję się nieść fali.
zmęczenie i obawa. moje mądrości ustawione rzędem na półeczce pokrywają się kurzem równomiernie. znam na pamięć ich obumarłe faktury; ich gładkie brzegi, politurę ich okładek.
jedno piękne wykolejenie za mną - pociąg ku kolejnemu...