poniedziałek, 24 grudnia 2012

po trzykroć smacznego!



i ponownie: wiara.
śnieg pada z reklam wprost do serc: nadzieja.
brzęczy prężnie dzwon, jego EKG bardzo prawidłowe: miłość.
doczekaliśmy, przeczekaliśmy: wiara.
czekamy, doczekamy: nadzieja.
patrzymy gwiazdom w szklące powietrzem oczy z twardym, nieustającym uśmiechem: miłość.
kroki nasze poddają się grawitacji, nie odpadamy od planety: wiara.
ale głowa ciągle uniesiona i te aureole wokółgwiezdne, jak srebrzyste wachlarze rzęs: nadzieja.
dłonie w kieszeniach mamy ciepłe: miłość.

nie wyśmienity tort, lecz poczciwy keks. ten się nie rozwarstwia, nie gubi w przepychu składników, nie osacza siebie spienioną obfitością. nie. kolorowy w kąciku zerka jednym, wielobarwnym okiem i nawet, gdy go łamać, zachowuje swą fraktalną spoistość. wiara, nadzieja... i miłość.

smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz